Dlaczego ciągle sprzątasz, a bałagan wraca?

Jasna sypialnia z porozrzucanymi rzeczami: ubrania na łóżku, szalik i torba na ławce, buty na podłodze

W sobotę zabierasz się za sprzątanie. Zanim jednak wyjmiesz odkurzacz, czeka Cię jeszcze sporo pracy. Trzeba pozbierać rzeczy pozostawione na krzesłach, stołach, komodach i blatach, odłożyć ubrania do szafy lub kosza na pranie, a pozostałe przedmioty na swoje miejsca. Dopiero potem możesz wytrzeć kurze, odkurzyć i umyć podłogi. Kiedy kończysz, wreszcie wszystko wygląda tak, jak lubisz.

A potem przychodzi poniedziałek i dom znów zaczyna żyć swoim rytmem.

Ktoś wraca z pracy i zostawia kurtkę na krześle. Ktoś inny rzuca plecak przy stole. Buty stoją w przedpokoju, choć szafka jest tuż obok. Na kuchennym blacie lądują klucze i listy przyniesione ze skrzynki. Przejrzysz je później, bo teraz trzeba przygotować obiad, zadzwonić w ważnej sprawie albo pomóc dziecku w lekcjach.

We wtorek na krześle zostaje szalik, w środę w przedpokoju pojawia się torba z siłowni. Ktoś wraca z delegacji i odstawia walizkę pod ścianę, a po wizycie u weterynarza na stole zostaje książeczka zdrowia kota. Po drodze dochodzą kubki, zabawki, ubrania, nierozpakowane zakupy i różne drobiazgi, które miały trafić na swoje miejsca.

Nic szczególnego. Zwyczajne życie. Tyle że rzeczy zostają tam, gdzie ktoś je odłożył, a następnego dnia dochodzą kolejne. I tak z dnia na dzień przybywa rzeczy, którymi prędzej czy później trzeba będzie się zająć.

A teraz wyobraź sobie inny scenariusz.

Domownicy wracają do domu i od razu odkładają swoje rzeczy na miejsce. Kurtki trafiają do szafy, buty do szafki, klucze na haczyk. Ktoś chowa plecak, ktoś rozpakowuje torbę z siłowni. Po wypiciu kawy kubek trafia do zmywarki, a książeczka zdrowia kota do szuflady.

Oczywiście nie wszystko da się zrobić od razu. Zadzwoni telefon, ktoś będzie potrzebował pomocy albo pojawi się pilna sprawa, którą trzeba się zająć. Dlatego dobrym pomysłem może być wspólny wieczorny reset domu.

Dziesięć minut pod koniec dnia. Ktoś ogarnia kuchnię i nastawia zmywarkę, ktoś zbiera zabawki, ktoś odkłada ubrania i pozostałe rzeczy na swoje miejsca. Każdy robi swoją część. Z czasem może się okazać, że wiele z tych czynności łatwiej wykonać od razu. Im więcej rzeczy wraca na swoje miejsce w ciągu dnia, tym mniej zostaje do zrobienia wieczorem.

Oczywiście bywają dni, kiedy nikomu już się nie chce. Po pracy, szkole, zakupach i wszystkich obowiązkach najchętniej położylibyśmy się spać. I trudno się temu dziwić.

Ale jest jeszcze nasze jutrzejsze „ja”. To, które rano wejdzie do kuchni i zastanie to, co pozostawiliśmy poprzedniego dnia.

Może zobaczyć wczorajsze naczynia i blat zastawiony rzeczami, które trzeba najpierw uprzątnąć, żeby przygotować śniadanie. A może wejść do uporządkowanej kuchni, nastawić wodę na kawę i spokojnie rozpocząć dzień.

Ciekawe, za którą wersję wieczornego „ja” nam podziękuje?

A sobota? Pewnie nadal trzeba będzie odkurzyć, wytrzeć kurze i umyć podłogi. Ale może tym razem nie trzeba będzie zaczynać od odkładania na miejsce wszystkiego, co przez tydzień zostawialiśmy gdzie popadnie.